Klucz do rozwoju – akceptacja niepowodzeń

Pytanie tygodnia – #2

 

„Nieustannie próbuj. Nieustannie przegrywaj. To nieważne. Próbuj jeszcze raz. I jeszcze raz przegrywaj. Ale lepiej.”

Samuel Beckett – irlandzki dramaturg, prozaik i eseista

Dowiesz się: jak jazda nauka jazdy na rowerze może stać się inspiracją do rozwoju przez akceptację niepowodzeń. A jeśli trudności na drodze są elementem rozwoju to dlaczego za wszelką cenę staramy się ich uniknąć.

Korzyści: inspiracja, zwiększenie efektywności własnej, rozwój osobisty

Przybliżony czas czytania: 2 min

 
W ostatnim czasie przypomniała mi się pewna historia. Idąc po centrum handlowym zauważyłem na jednym z ekranów telewizorów małe dziecko cieszące się jazdą na rowerze. Przypomniałem sobie wówczas, kiedy sam miałem mniej niż 130cm wzrostu. Patrząc na mnie teraz, wiem, że to zaskakujące i wręcz nierealne, ale jednak prawdziwe. Teraz wystarczy mieć w portfelu kilka banknotów albo plastikową przepustkę do raju, aby uszczęśliwić naszą pociechę pierwszym jego sprzęt motoryzacyjnym napędzanym siłą nóg. Kiedy ja byłem mały… naprawdę mały, to rower można było dostać po długowiecznym wyczekiwaniu w kolejce. Jednak nie była to zwykła kolejka w sklepie, a do legendarnej w tamtych czasach fabryki Romet.

Właśnie tam, w sklepie firmowym, od czasu do czasu wrzucili coś z linii produkcyjnej, a wybór i tak był mocno ograniczony. Koniec końców pierwsza rower otrzymała moja siostra. Pamiętam do dzisiaj z jaką zazdrością spoglądałem na jej pomarańczowego mustanga marki flaming. Niby nic takiego, ot składaczek, z małymi kółkami, ale … rower, ba rower, machina!

Rower w tamtych czasach traktowany był jak coś zjawiskowego. Dlatego nie miałem nigdy skrupułów, aby go podbierać w tajemnicy, co nie należało do najłatwiejszych. Prawdę mówiąc, to było jedno z większych wyzwań. A co dzisiaj jest dla Ciebie największym wyzwaniem? Jakimś sposobem, udawało się i brałem na nim swoje pierwsze niezapomniane lekcje nauki jazdy. Od tej pory polubiłem wyzwania, które stawiam sobie do dzisiaj.

Pamiętasz jak wyglądały Twoje początki? Być może od razu ruszyłeś z miejsca i pędziłeś jak szalony. Być może chwiałeś się na wszystkie strony, kończąc po metrze jazdy. Być może zdarłeś sobie kolana, ale dalej wchodziłeś na rower umazany w kurzu, z grymasem na twarzy i cieknącymi łzami po policzkach.

Miałeś w sobie ogień, który popychał do przodu. Pełni koncentracji, z głową pozbawioną jakichkolwiek innych myśli, nieświadomi upływu czasu, oceny innych osób upadaliśmy, by chwilę później powstać niczym feniks z popiołu, tylko po to, aby móc zacząć od nowa. Pamiętasz swoją przemianę? Kiedy zaczynałeś robiłeś to niezdarnie, często się przewracałeś, aby potem jeździć bez trzymanki, czy robić niezapomniane tricki. Dlaczego wtedy popełnianie błędów było takie proste?

Performance Coaching - popełnianie błędów

 
To nie do wiary ile można osiągnąć dążąc do niemożliwego z odwagą, ponosząc porażki, ale coraz mniejsze.

Jeśli poczułeś się zainspirowany, pomyślałeś „o ciekawe pytanie”, „trudne”, „nigdy o tym w taki sposób nie myślałem” poproszę o jedną przysługę. Udostępnij wpis innej osobie. Może i ona odkryje w sobie coś nowego? Kto wie?

Autor wpisu: Autor: Remigiusz Kinas, coach ICF/ACC (specjalizacja – coaching efektywności), trener przygotowania mentalnego, wieloletni manager. Pracuje ze sportowcami oraz liderami. Pasjonują go tematy związane z optymalnym funkcjonowaniem, metodami wprowadzania trwałych zmian, zdrowych nawyków, strategiami motywacji, samokontroli, silnej woli. Aktywnie uprawiający biegi długodystansowe. Prowadzi swój blog o efektywnych strategiach w rozwoju osobistym – pozagranice.pl.

&nbsp