Noworoczne rekolekcje – obszary rozwojowe na 2015

„Nie uczymy się na podstawie doświadczenia, uczymy się rozmyślając o doświadczeniu”.

– John Dewey, filozof, psycholog

Dowiesz się: podsumowanie swoich osiągnięć jest jednym z kluczy do osiągnięcia sukcesu w realizacji celów oraz postanowień. Wystarczy do tego zwykły papierowy kalendarz. Później chwila refleksji oraz wyciągnięcie wniosków. Później ustalenie jakie obszary rozwojowe są ważne i w jaki sposób je rozwijać.

Korzyści: zwiększenie efektywności własnej, maksymalizacja koncentracji.

Przybliżony czas czytania: 4 minuty

 

Kilka dni temu zrobiłem przegląd swojego kalendarza z 2014r. Czego tam nie ma? Albo co tam jest? Setki różnych list, zadań, inspiracji, planów na kolejne miesiące, cytaty, podsumowanie rozdziałów z książek, wykładów, spotkań. Znalazłem też kilka autografów, dedykacji ludzi, których spotkałem w byłym roku – Mo Farah, Sven Hannavald, Taoufik Makhloufi, Leszek Blanik, Robert Korzeniowski … Był to ciekawy, pełen zmian rok. Między kartkami jeszcze kenijski, czerwony kurz, wyrażenia w suahili zapisane przez Samiego z Iten, kilka kropli kawy z restauracji na „M” i pewnie pod mikroskopem znalazłoby się jeszcze kilka innych ciekawych rzeczy. Był ze mną prawie wszędzie.

David Allen, twórca GTD (Getting Things Done)[1] swój rok rozpoczyna od podsumowań minionego. Podsumowania te nazywa ‚recollection’ co tłumacząc na j.polski oznacza wspominanie. Blisko jednak z tym do rekolekcji. Słownik Wyrazów Obcych i Zwrotów Obcojęzycznych Władysława Kopalińskiego podaje, że słowo to pochodzi od łacińskiego recollectio ‚wewnętrzne skupienie’ oraz recolligere ‚przypominać’. Coś w tym zatem jest.

Uważa on, że zajęcie to, zaniedbywane przez wielu z nas, jest jednym z kluczy do osiągnięcia sukcesu w realizacji postanowień. A ponieważ wg Allen’a 80% dialogu ma zabarwienie negatywne warto zatrzymać się (recollectio) i przypomnieć sobie (recolligere) dotychczasowe nasze działania. Uczynić z tego ucztę, w której smakujemy nasze sukcesy. My jednak pędzimy dalej.  Często mamy wrażenie, że w tym czasie możemy zrobić kolejne rzeczy i w ten sposób szybciej dotrzeć do celu. Czy tak jest?

W zeszłym roku, w swoim kalendarzu, dokładnie 17.06.2014 zapisałem takie oto zdanie „We do not learn from experience … we learn from reflecting on experience” co w tłumaczeniu na nasz ojczysty może oznaczać „Nie uczymy się na podstawie doświadczenia, uczymy się rozmyślając o doświadczeniu”. Znalazłem je przy okazji lektury artykułu w Harvard Business School „Learning by Thinking: How Reflection Aids Performance”[2]. Zresztą polecam. Słowa te należą do amerykańskiego filozofa, psychologa, reformatora systemu szkolnictwa John’a Dewey’a i ponownie kładą nacisk na refleksje, myśleniu o tym co zrobiliśmy, czego doświadczyliśmy. Etap ten odgrywa kluczową rolę w procesie nauki i budowania efektywności.

Prowadzenie notatek uważam za bardzo ważną część procesu realizacji celów, przy wprowadzeniu zmian. Bez względu kim jesteśmy – sportowcami, biznesmenami, przedsiębiorcami, czy pracownikami korporacji. Jeśli wiemy dokąd chcemy iść, co chcemy zrobić (czyli przekuliśmy marzenia w konkretne działania) realizację dobrze monitorować. Właściwie to „dobrze” to delikatne słowo – to konieczność. Dlatego słyszymy o dzienniczkach treningowych, pamiętnikach, notatnikach. Kolejna osoba, profesor uniwersytetu w Hertfordshire, Richard Wiseman, w swojej książce „59 sekund”[3] pisze o magicznym wpływie zapisywanych przez nas myśli na szczęście.

Co rok używam do tego kalendarza. Zwykłego, papierowego, w którym zapisuję różne spostrzeżenia, cele, zadania do wykonania. Ważne by był podręczny, funkcjonalny, by mógł z nami podróżować, towarzyszyć każdego dnia, by nie potrzebny był prąd, zasięg, wifi. Wyrobienie nawyku zapisywania, nie przejmując się na początku strukturą treści (co zapisać przyjdzie z czasem), powinno być jednym z naszych celów w nadchodzącym roku. Codziennie, mały kwant czasu, w spokoju, z uważnością. W formule nie więcej niż 5 minut. Tak by czynność ta nie rozrosła się do rozmiarów, że stanie się sztuką dla sztuki i pożeraczem czasu. Tak, by wykończeni dniem powszednim, ciężkimi treningami, czy jeszcze większymi wampirami energetycznymi tzw. mitingami w  korpo nie pogrążyć się dodatkowo nowym obowiązkiem, na widok którego nasz mózg dostawać będzie reakcji „odrzutu nowego organu”. Później zebrane tak dane stanowią podstawę analizy, krótkich wspomnień oraz wprowadzenia kilku drobnych poprawek na kolejny rok. Czego dowiedziałem się o swoich? Czyli czego będzie mniej w tym roku.

  • Zbyt duże rozproszenie (słowo klucz – FOCUS) – zbyt dużo projektów, które realizowałem w zeszłym roku jednocześnie. Mimo, że poprzedni rok traktowałem jako ten, którym słowem przewodnim był focus (skupienie), niestety w tym obszarze pozostało wiele do zrobienia. A gdzie upatruję możliwości rozwojowych? Umiejętnością zawężania pola działania poprzez odrzucanie pewnych pokus, okazji, które później okazują się bardziej kulą u nogi niż dźwignią, która ma dawać nam znaczący postęp w realizacji celów, postanowień. Dlatego proces, który nazwałem „procesem – nie” będzie w tym roku usprawniany poprzez zmniejszenie liczy obszarów koncentracji, projektów. Co dla mnie ważne? Co dla mnie na prawdę ważne?
  • Nadal niewiele działań procesowych (słowo klucz – PROCES) –  jestem absolutnym zwolennikiem procesowego działania. Pisałem o tym w wpisie „Genialny sposób na bezstresowe osiąganie celów”. W tym roku chcę konsekwentniej podziałać w tym obszarze. Stawiam na konkretne procesy inkrementalne. Napiszę o tym w jednym z kolejnych wpisów. Na szybko chodzi o budowanie procesu a następnie stopniowe dodawanie nowych elementów, które czynią go jeszcze bardziej efektywnym. Przy czym działania dobierać w taki sposób by przekształciły się w nawyki lub działania, które mało kosztują. Oczywiście chodzi mi o koszt związany z różnymi zasobami – czas, siła woli, $, poziom skomplikowania itd.
  • Nierealistyczne terminy realizacji (słowo klucz – REAL) – bez kalendarza byłoby jeszcze gorzej. Możliwość śledzenia terminów planowanych, później wykonania a na koniec wprowadzenie poprawek (że nierealistycznie planuję więc zamiast 1 tygodnia takie zadanie zajmuje 2 tygodnie) to jedna z wartości stosowania kalendarza, dziennika. Z drugiej strony każdorazowe przeglądanie zapisków pod koniec tygodnia daje niezłego kopa motywacyjnego (jeśli wykonaliśmy działania, które nas przesunęły do przodu) lub staje się źródłem szczerej rozmowy z sobą „czy rzeczywiście to co chcemy robić powinniśmy nadal trzymać na liście do wykonania? A może po prostu zrobić delete i pozbyć się złudzenia?”.  Niestety na planowanie nierealistycznych terminów miał wpływ dużego rozproszenia (pkt.1).
  • Więcej produktów (słowo klucz – CREATE) – w ubiegłym roku, przez zastosowanie soczewki rozpraszającej, namnożyło się wiele działań, które określam jako „muszę” a nie „chcę”. Co mam konkretnie na myśli? Wiele projektów, wiele tzw. szumu – faktury, rachunki, spotkania, rozmowy, oddzwanianie, poszukiwania, wypełniania … i jeszcze jedna drobna rzecz, i jeszcze drobna rzecz, a i kolejny email itd. Często miałem wrażenie, co jest typowym złudzeniem w produktywności, o którym pisze m.in. Peter Drucker[4] (rozróżniając efektywność od skuteczności), że wiele robię. Jednak to tylko złudzenie, które dopada zdecydowana większość liderów (jestem zarobiony, tysiące spraw na głowie).  W ten sposób na listach TODO pojawiało się mnóstwo różnych drobnych rzeczy, które „musiałem” zrobić, a które przez różnorodność projektów nie dały się automatyzować, czy grupować (w zadania o podobnym charakterze). W tym roku uczulam się na tworzenie. Stąd CREATE i pytania o konkretne „produkty”, które w ramach działań zostaną stworzone.

Cztery. Jest tego zdecydowanie więcej ale wybrałem te najważniejsze nadając im słowa przewodnie, wyzwalacze, kotwice mentalne, które podczas roku będą mi przypominały co jest ważne, jaki jest punkt koncentracji. To swego rodzaju tegoroczne wartości. Słowa te FOCUS, PROCES, REAL, CREATE będą wyznaczały też punkty skupienia, koncentracji. Ustalanie kolejnej daty? Słowo REAL przypomni, że trzeba pomyśleć o ‚poprawce’. Kolejna propozycja ‚nie do odrzucenia’? FOCUS – koncentruj się na tym gdzie podążasz.

Teraz, korzystając z jeszcze dużej bezwładności początku roku zachęcam do podsumowania zeszłego roku. Co działało? Wprowadź tego więcej. Co nie działało? Zmieńmy to.

Materiały źródłowe:

  1. Getting Things Done, czyli sztuka bezstresowej efektywności. David Allen.
  2. Learning by Thinking: How Reflection Aids Performance. Di Stefano, Giada and Gino, Francesca and Pisano, Gary P. and Staats, Bradley R.
  3. 59 sekund. Pomyśl chwilę, zmień wiele. Richard Wiseman
  4. Menedżer skuteczny. Peter F. Drucker
Autor wpisu: Autor: Remigiusz Kinas, coach ICF/ACC (specjalizacja – coaching efektywności), trener przygotowania mentalnego, wieloletni manager, student Psychologii w Sporcie Pozytywnym (SWPS). Pracuje ze sportowcami oraz liderami. Pasjonują go tematy związane z optymalnym funkcjonowaniem, metodami wprowadzania trwałych zmian, zdrowych nawyków, strategiami motywacji, samokontroli, silnej woli. Aktywnie uprawiający biegi długodystansowe. Prowadzi swój blog o efektywnych strategiach w rozwoju osobistym – pozagranice.pl.