Osiąganie celów – pokusa może być nagrodą!

Kolejny zwykły dzień. Niczym szczególnym nie różni się od innych. Otwierasz lodówkę. Wyciągasz sałatę, kilka rzodkiewek, kawałek najbardziej suchego i chudego sera jaki widział świat. Tak go wycisnęli, że nawet zapach pozostał u producenta. Bierzesz do ręki butelkę oliwy z oliwek i masz już nią skropić swoje danie gdy nagle, przed Twoimi oczami, staje znak co najmniej ostrzegawczy. No tak jestem na diecie … a to przecież kalorie. Niewiele ale jednak. Kolejne godziny i ponowne wyrzeczenia. Menu fitness w firmowej kantynie. Wieczorem kilka sucharów takich bardziej wypieczonych by choć trochę poczuć smak życia. Mimo, że zrealizowałeś swój dietetyczny cel czujesz się jak ten średniowieczny asceta odziany we włosiennicę – piękny świat wokół a Ty wkurzony, że wszystko drapie i kłuje Ciebie w plecy. Spełniony i uciemiężony jednocześnie idziesz spać z pytaniem w głowie – czy rzeczywiście osiąganie celów to droga wielkiego poświęcenia i wyrzeczeń?

Dzień później podobnie. Tym razem jednak zamiast sałaty, by było inaczej, bardziej wystawnie, chrupiesz trzy świeże marchewki, z dwoma ziarnami kukurydzy. Z pewną obawą myślisz o tym co będzie za kilka godzin, kiedy ponownie pójdziesz z kolegami na „wystawny” obiad. Ruszasz do pracy a Twój mózg zaczyna świrować krzycząc „daj mi czekolady”, „jeden kawałek”, „z orzechami”, oczywiście całymi (wybredny co?). Czytasz jednak wpisy na POZAGRANICE i wiesz, że umiejętność odraczania gratyfikacji jest cnotą rycerską, cechą mistrzowskiej mentalności. Ale gdyby tak??? Gdybym mógł zjeść czekoladę i jednocześnie realizować swój cel? Gdybym mógł osiągnąć ładną sylwetkę jednocześnie nie rezygnując z przyjemności zjedzenia ciastka? Możesz to osiągnąć. Jak to możliwe? Zdefiniuj swój własny system walutowy.

Jak to zrobić? Przypuśćmy, że żyjesz w zupełnie innym świecie. Na nasze potrzeby nazwijmy go „brzydcy i chorzy”. W tym świecie wszystko jest niezdrowe, uzależniające, otłuszczające wątrobę. Papierowe pieniądze nie maja tutaj żadnej wartości. Za dobra płacisz tutaj zupełnie czym innym – pompkami, przysiadami, bieganiem, spacerem bez telefonu komórkowego, dodatkowym odpoczynkiem itd. Jak w każdym świecie są też pokusy. Produkty, które dają wielką przyjemność (siedzenie przed TV, lody, placek od teściowej czy kaloryczna czekolada itd.) ale na dłuższą metę sprawiają, że nie osiągasz tego na czym tak na prawdę Tobie zależy. Teraz będziesz mógł to wszystko kupić.

Chcsz zadbać o swoją sylwetkę?
W pierwszych krokach zdefiniuj własną walutę. Jakie pozytywne zachowania, w sensie realizacji Twoich celów, mają dla Ciebie wartość? Jaka jest wartość ich realizacji? W kolejnym kroku uruchom swój własny supermarket. Specyficzny. W nim będziesz mógł kupić natychmiastową przyjemność, pokusę, z której zwykle rezygnujesz na rzecz odroczonej gratyfikacji. Tutaj rządzą jednak inne prawa.

Krok 1 – Identyfikacja pozytywnych AKTYWNOŚCI/DZIAŁAŃ wspierających Twój cel np. dbanie o sylwetkę – spacer do parku (30 minut), 3km bieg, 10 przysiadów, szklanka wody itd. Zdefiniuj je precyzyjnie. Zacznij małym krokiem. Wszystkie powinny wspierać realizację celu głównego.

Krok 2 – Ustalanie WARTOŚCI/CENY aktywności z kroku 1 – za spacer do parku (30 minut) można kupić 30 minut przed TV, za 3 km bieg można kupić jedno ciastko od teściowej, za 10 przysiadów – 1 kratka czekolady, za 10 pompek – filiżanka latte na tłustym mleku itd. Ustal jak w menu – sztywne i jednoznaczne zasady kosztu przyjemności – TYLE i KONIEC. Bez odstępst, bez wyjątków, bez konieczności dzielenia, mnożenia itd. Prosto i czytelnie.

Krok 3 – Supermarket – 24h/7 – idziesz na zakupy pod warunkiem, że pieniądze są w Twojej kieszeni. Tutaj karty kredytowe nie działają. Nie można też niczego kupić na tzw. krechę. Najpierw zarabiasz a później kupujesz. Codziennie budzisz się z pustym kontem bankowym. Pieniądze mają jeden dzień ważności.

Scenariusz 1 – zarobiłem więc odbieram nagrody – dzisiaj zrobiłem 50 przysiadów i przebiegłem 6km, na koniec dnia poszedłem z bliską mi osobą na godzinny spacer do parku. Mogę je kupić w supermarkecie w postaci 5 kratek czekolady, dwóch ciastek od teściowej i godziny zalagania przed TV. Mogę … ale nie muszę. Być może kiedy tak usiądę przed TV z ciastkiem od teściowej do głowy przyjdzie mi by zarobić na kawę? A to już kolejny scenariusz …

Scenariusz 2 – nie stać mnie a chcę – trzeba zarobić! Kawa idealnie komponuje się z ciastkiem. Jeszcze na nią nie zarobiłeś? Co zrobić? Wstawiasz wodę i w oczekiwaniu wykonujesz 10 pompek. Zrobione? Gratulacje! Zarobiłeś na kawę. Chcesz dodatkowe ciastko – trzeba wcześniej pobiegać. Tabliczkę czekolady? Już wiesz co trzeba zrobić.

Zarabianie aktywnościami wspierającymi cele (10 pompek ponieważ dbam o swoją sylwetkę) związane jest odbiorem nagrody (filiżanka latte na tłustym mleku). Definiujesz prostą zależność – pozytywne działanie – nagroda. Częste powtarzanie takiego schematu (ponieważ uwielbiasz kawę) może doprowadzić do utworzenia efektywnego nawyku wspierającego Ciebie w realizacji celu np. wykonywanie ćwiczeń fizycznych. Rozpoczynasz od kilku pompek by zarobić na latte a w przyszłości planujesz kupno kawy z bitą śmietaną? Powodzenia!