Postanowienia noworoczne z falstartem?

„Nawet najdalszą podróż zaczyna się od pierwszego kroku.”
– Lao-tzu, chiński filozof

Dowiesz się: wcale nie jest łatwo rozpoczynać realizację postanowień noworocznych w pierwszy dzień roku. Impreza sylwestrowa – wysiłek fizyczny, brak snu, może trochę alkoholu to wszystko nadszarpuje zasoby naszego „ego”. A początkowo, kiedy ruszamy z miejsca potrzebujemy najwięcej silnej woli. Jak sobie z tym poradzić by trwać dalej w postanowieniach?.

Korzyści: ile osób realizuje postanowienia noworoczne, jak rozpocząć, czy można opuścić jeden dzień, definiuj działania, które przynoszą nagrodę

Przybliżony czas czytania: 3 minuty

 

Mamy pierwszy dzień nowego roku. 2015 wszedł w nasze życie nikogo o to nie pytając. Wielu z nas, bo jak wskazują statystyki opublikowane w 2014r przez Journal of Clinical Psychology [1] to około 45% populacji, definiuje postanowienia noworoczne. Z ich realizacją nie jest łatwo. Już w pierwszym tygodniu kapituluje aż 25% osób. Przyczyny są różne – zapominamy o nich, są zbyt ambitne, nie przygotowaliśmy otoczenia (środowiska) do zmian itd.

Później nie jest wcale lepiej. Po 6 miesiącach pozostaje 46% śmiałków, którzy mają na tyle siły by jeszcze walczyć. Koniec końcem tylko 8% realizuje swe, zaplanowane na przełomie roku, marzenia. Czy konfiguracja świąteczna, to że w Sylwestra świętujemy, a kolejnego dnia (to w końcu pierwszy dzień nowego życia) mamy wolny dzień nas wspiera, czy stanowi zagrożenie dla postanowień? I co z tym zrobić?

Postanowienia noworoczne to nie tylko przełom świąt. Warto wyrobić w sobie nawyk definiowania celów wielokrotnie w ciągu całego roku. Wtedy uwolnimy się od społecznej powinności, mody, konieczności. Zamiast „muszę”, zrobi się „chcę”. Działając w taki sposób nabędziemy pewnej niezależności i wolności. A jeśli, przy okazji nowego roku, będziemy chcieli zdefiniować coś ekstra będzie to kolejny raz, niczym nie różniący się od pozostałych. No może bardziej odświętny, bardziej emocjonalny (niebezpieczniejszy, bo podjęty pod wpływem czynników wpływających na nasz gorący, emocjonalny system, górujący nad naszą racjonalną częścią). Trenując i robiąc to regularnie będziemy pewni swego. Z pewnością szansa na kwalifikację do 8% elity znacznie wzrośnie.

Mamy pierwszy dzień stycznia. Ten pierwszy nowej wersji „ja”. Lepszej. A my jeszcze nie ruszyliśmy (jeśli ktoś ruszył gratulacje!). Zaczynać, czy nie? Pewnie, że tak ale tylko pod warunkiem, że mamy siłę (zaraz wyjaśnię o co chodzi)! Zróbmy pierwszy krok, pierwsze nieśmiałe działanie, które przeniesie nas z „przeszłości” w lepszą „przyszłość”. Warto przy tym nawiązać kontakt, z „przyszłym ja”. Jak to będzie spotkać się za rok z samym sobą i podsumować te 365 dni? Kiedy rozpoczęliśmy, co osiągnęliśmy. Przenieść się tam, do kolejnego Sylwestra i poczuć tę satysfakcję, że jesteśmy dobrzy w realizacji postanowień, że cieszycie się efektem wprowadzonych zmian.

A kiedy już ruszymy zapamiętajmy te emocje! One będą nam potrzebne. Kiedy? Wtedy kiedy opadniemy z sił, kiedy motywacja nas opuści. W takich momentach warto je przywołać. Staną się paliwem, które będzie miało szansę na rozpalenie ledwo co tlącego się ogniska.

A co kiedy nie mamy siły? Co po Sylwestrze może być przecież całkiem normalne. Szansa na „ale mnie się nie chce”, „ruszę jutro” jest tak wielka jak niewielka jest szansa na wygranie w totolotka! Roy Baumeister w swojej książce „Siła woli. Odkryjmy na nowo to, co w człowieku najpotężniejsze.”[2], na którą w tym roku często będę się powoływał, napisał że czas wyczerpania fizycznego, osłabienie, gorsze samopoczucie to kiepski moment na rozpoczynanie czegoś co wymaga silnej woli. A początkowo, kiedy ruszamy z miejsca potrzebujemy jej najwięcej. Wtedy musimy przezwyciężyć „tarcie” spoczynkowe, trzeba więcej siły by wprawić obiekt w ruch. Impreza sylwestrowa – wysiłek fizyczny, brak snu, może trochę alkoholu to wszystko nadszarpuje zasoby naszego „ego”. I kiedy budzimy się rano, z szumem w uszach, nie tylko od fajerwerków i dochodzi do nas, że trzeba coś jeszcze zrobić z tym postanowieniem noworocznym to nasza osłabiona kora przedczołowa, racjonalne „ja”, to planujące mówi – nie dam rady, „zacznij jutro”. Wtedy zrobimy wszystko by poczuć się lepiej, by zminimalizować konflikt „teraz powinienem a mnie się nie chce, albo źle się czuję”.

Co wtedy? Zacznij jutro. Każdy moment jest dobry. Ważne by tego momentu nie odsuwać w nieskończoność. By jak najszybciej rozpocząć działania. Najważniejsze jest to, by działania, które chcemy wykonywać w ramach zmian przynosiły nam uczucie satysfakcji i radości, a nie przymusu i wewnętrznego dyskomfortu. W tym roku nastawmy się na takie działania by płynęły z nich pozytywne emocje. Jednym słowem? Nagroda. Tylko w taki sposób jesteśmy w stanie budować coś co przetrwa, a nasz mózg zamiast mówić „nie”, powie „jeszcze”. A kiedy do tego doprowadzicie zmiany same będą następowały. Dlatego wrzuć na luz – jutro też jest dobrym dniem na rozpoczęcie. Jednak mamy już 359 dni. Niech odkładanie nie stanie się nawykiem.

Materiały źródłowe:

  1. New Years Resolution Statistics
  2. Siła woli. Odkryjmy na nowo to, co w człowieku najpotężniejsze. Roy Baumeister
Autor wpisu: Autor: Remigiusz Kinas, coach ICF/ACC (specjalizacja – coaching efektywności), wieloletni manager, student Psychologii w Sporcie Pozytywnym (SWPS). Pracuje ze sportowcami oraz liderami. Pasjonują go tematy związane z optymalnym funkcjonowaniem, metodami wprowadzania trwałych zmian, zdrowych nawyków, strategiami motywacji, samokontroli, silnej woli. Aktywnie uprawiający biegi długodystansowe. Prowadzi swój blog o efektywnych strategiach w rozwoju osobistym – pozagranice.pl.