Wielkie zmiany … sprytnie. Jak?

„To, co wciąż robimy, stanowi o nas.”

Arystoteles – filozof grecki

Dowiesz się: duże zmiany minimalnym kosztem? Wykorzystaj wiedzę o funkcjonowaniu mózgu do wprowadzania efektywnych zmian. Czy jedna minuty to wystarczający czas by dokonać zmian, osiągać sukcesy, spełniać marzenia? W jaki sposób efektywnie i skutecznie wprowadzać zmiany bez dużych inwestycji czasowych. Czy to możliwe?

Korzyści: zwiększenie efektywności własnej, maksymalizacja koncentracji, zwiększenie skuteczności tworzenia, efektywne osiąganie celów, wprowadzanie trwałych zmian.

Przybliżony czas czytania: 3 minuty

 
W poprzednim wpisie opisałem PROCES podczas, którego tworzę wpisy na tym blogu. Jeszcze nie wszystkie ale kto wie dokąd doprowadzi mnie praktyka. Ten powstał dokładnie w ten sam sposób. Systematycznie, konsekwentnie wykonywana rutyna. Skupione i cykliczne działanie (zaplanowane a nie przypadkowe) ukierunkowane na niewielki rezultat. Te z czasem, wywołując efekt skali, przynoszą rezultaty – trwałe, efektywne i w oczekiwanym kierunku, który wcześniej wyznaczyłem. Nie skupiam się na celach. One wyznaczają priorytety, kierunek. Punktem skupienia jest ZACHOWANIE, CZYNNOŚĆ. Na co dzień pielęgnuję PROCES. Im efektywniejszy tym lepsze przynosi rezultaty.

Teraz czas na dobór działania. To ma przynosić korzyści. Biznesowo? Dostarczać wartość. Zacznijmy od czegoś prostego ale w 100% skutecznego. Wersji mini rutyn. Chciałbym byś zapamiętał dzisiaj hasło uczyń czynność tak małą byś nigdy nie mógł powiedzieć jej nie.

Co byś powiedział gdybyś podczas jednej minuty mógł odmienić siebie? Zrealizować cele, które wielokrotnie chciałeś osiągnąć ale z niewiadomych powodów starania te kończyły się niepowodzeniem? Zdrowe odżywianie, uprawianie sportu, budowanie relacji, oszczędzanie pieniędzy, czy nawet wejście na najwyższą górę świata? To wszystko, a nawet więcej jest możliwe jeśli tylko zastosujesz odpowiednią strategię. Nie wierzysz?

Dzisiaj będę Ciebie nakłaniał do eksperymentu, do wprowadzenia choć jednej, nowej, miniaturowej rutyny. Byś każdego dnia poświęcił dla siebie, z pełną świadomością, intencjonalnie, chwilę czasu. Zachęcam do zdefiniowania i wdrożenia takiej czynności, działania, któremu nigdy nie powiesz „dzisiaj nie – zrobię to innym razem, jutro, w wolnej chwili, nie teraz”. Jesteś ciekawy gdzie to Ciebie doprowadzi? Stwórz jedno takie działanie i codziennie je praktykuj. Słowo praktyka nie jest przypadkowym –  wykonuj i patrz co się dzieje. Bez oceniania, bez umysłu eksperta, o którym napisałem w „Wiem, że nic nie wiem …”. Z ciekawością i zabawą w głowie. Z otwartością na to co nowe.

Pewnie minuta i to jedna nie wystarczy by zmienić się na dobre, już teraz, ale konsekwentne i systematyczne wykonywanie tak drobnej czynności może uczynić cuda czego dowodzi wiele przykładów. Stosując tą strategię powstały książki, ludzie zaczęli zdrowiej żyć, lepiej się odżywiać, a niektórzy odnaleźli swoją pasję. Ta jedna minuta może uczynić Ciebie bardziej efektywnym. Zamiast przebywania dodatkowych godzin w pracy przed ślęcząc w ekran monitora będziesz mógł rozwijać się w innych obszarach, poświęcać im więcej uwagi.

Niestety niewiele osób wierzy, że minuta może cokolwiek zmienić. Owszem 40 minut na siłowni, trening cardio, zdrowy obiad, przygotowywany przez 2 godziny, 30 minutowa medytacja, pocięcie kart kredytowych (dla tych co chcą oszczędzać) to tak ale … minuta? Rewolucje niekiedy działają. To fakt. Niekiedy odwrotnie przynoszą więcej szkód niż pożytku. Jest jednak inne rozwiązanie. Wprowadzenie wielu miniaturowych działań (z czasem oczywiście a nie jednocześnie) może bardzo wiele zmienić. Dlaczego z tego nie skorzystać? Dlaczego nie poświęcić TYLKO jednej minuty dziennie na próbę, eksperyment?

Często zamiast poszukiwać efektywnych strategii obieramy standardowe, klasyczne ścieżki definiowania celów, budowania planów, a później realizowania zadań. Słyszymy hasła SMART, cele, zrób pierwszy krok itd. Zadania, które planujemy w tym podejściu znacząco różnią się od siebie, a przez to czerpią ogromne pokłady naszych zasobów. Ich wykonanie, każdorazowo wymaga innego podejścia, innej strategii, sposobu działania, pozyskania zasobów zewnętrznych. W ten sposób uzależnieni jesteśmy od innych, nie mamy wpływu na to co się dzieje. Niekiedy sami komplikujemy życie. Wymyślamy koło. Na nowo. Ile razy wykonując tą samą czynność starałeś sobie przypomnieć jak to robiłeś poprzednio?

Do celu prowadzi nas wiele, bardzo różnych działań, które wymagają ciągłego procesu nauki i przebywanie w stanie niekompetencji (niestety). Dlatego w większości przypadków każde rozpoczęcie zadania to lęk przed niewiadomym, przed porażką. Koszty takiego działania są ogromne! Siłujemy się ze swoimi obawami, lękami a nie z rzeczywistością. Kiedy ruszamy jednak z miejsca i w jednym obszarze idziemy do przodu w innych, niekiedy w większości, całkowicie odpuszczamy, osiągamy regres.  A kiedy widzimy ten obraz sprytnie dokonujemy przeramowania (zmiany perspektywy) i jak zawodowy łgarz wmawiamy sobie, że to po prostu poświęcenie. Tłumaczymy, że nadrobimy, odrobimy, posprzątamy. Sęk w tym, że albo nigdy to nie następuje albo koszty powrotu są duże i mają wpływ na to co właśnie przed chwilą z dumą doprowadziliśmy do oczekiwanego stanu. I tak jesteśmy w błędnym kole. Tutaj ruszamy, a tam się sypie. Biegniemy tam, to tutaj niedomagamy. Dlaczego? Ponieważ zamiast w poszukiwaniu złota cierpliwie przesypywać piasek, próbujemy od razu dźwigać ogromne głazy.

Czy jedna minuta może nas odmienić? Brzmi śmiesznie ale jak donoszą coraz to liczniejsze badania nasz mózg wcale nie jest przystosowany do realizowania celów w sposób klasyczny, który jest przecież tak powszechny. Nie znaczy to, że nie jest on dobry i należy go od razu negować. Wprowadzanie zmian w klasyczny sposób (definiowania celów i realizowania różnych zadań) wymaga sporych pokładów silnej woli oraz ciągłego motywowania. A z tym nie jest łatwo. Nie dosyć, że kosztowne (wiele procesów decyzyjnych, wiele możliwości realizacji …)  to jeszcze wymaga kolejnych strategii, wiedzy. A czy ktoś nas tego nauczał? Lekcja motywacji w szkole podstawowej? Lekcja budowania silnej woli w gimnazjum?

Ta druga, jak dowodzą badania naukowe, ważniejsza w osiąganiu sukcesu od inteligencji jest zupełnie zaniedbywana. Sposób klasyczny należy wykorzystywać wtedy kiedy rzeczywiście nie mamy wyboru, kiedy stawiane przed nami problemy są nowe, wymagają niestandardowego podejścia, dużej kreatywności. Jednak, co było również dla mnie zaskakujące, większość zmian można dokonać w bardziej efektywny sposób – jednominutowy, koncentrując się na niewielkich, powtarzalnych w procesie działaniach.

Prosta strategia, za którą nasz mózg szaleje. Może nie dokładnie ale coś w tym jest. W przypadku wprowadzania wielu zmian genialna. Dlaczego? Nie dosyć, że tania (zaplanowana, znana, niewielka, bez konieczności podejmowania skomplikowanych decyzji) to przynosząca sukces za sukcesem (pamiętasz hasło „uczyń czynność tak małą byś nigdy nie mógł powiedzieć jej nie„). A skoro nigdy nie powiesz jej „nie” to Twój mózg za każdym razem odnotuje – SUKCES! Nie będzie musiał, jak w przypadku klasycznym, czekać na niego miesiąc, dwa, a może „kiedyś”. Korzystając z opisanej strategii oszczędzisz energię, będziesz efektywniejszy a z czasem wykonywane działanie staną się Twoją drugą naturą. A jeśli jeszcze działanie przynosi Tobie za każdym razem korzyść to …

Nasz mózg uwielbia proste rzeczy. Prąd płynący po jego obwodach, a właściwie ładunki elektryczne są leniwe do szpiku kości. Co to oznacza? Jeśli mają wybór między ścieżką łatwą i przyjemną ale przynoszącą nam kiepskie rezultaty, a ścieżką trudną ale dającą wyśmienite efekty z automatu wybierają to co łatwiejsze. Nasz mózg, z automatu, ma „w nosie” nasze cele. To abstrakcja, wymyślone przez nas bzdury (dla niego). On ma swoje postanowienia, cele – przeżyć. Każda „trudność” to konieczność użycia dodatkowej energii. Ta ma być dostępna wtedy, kiedy wystąpią sytuacje ekstremalne a nie jakieś tam cele – schudnąć o 20kg, przebiec maraton. To jest wręcz w zaprzeczeniem tego co chce nasz główny procesor – lenistwa.

Można go jednak „oszukiwać” i długoterminowo przekierować ładunki elektryczne na inną drogę. Po pierwsze możesz wykorzystać fakt, że ocenia to co masz do zrobienia „tu i teraz”.  Trochę nie jest świadomy, że regularne wykonywane zadanie usprawni go na tyle, że za chwilę albo będzie wykonywał je automatycznie (nawyk), albo większe (ale takie samo) nie będzie dla niego mentalnym wyzwaniem. Po drugie stawiane przed Tobą wyzwanie (tak małe, że nie można powiedzieć nie) spowoduje, że „psy”, które żyją w obszarze emocji zamiast szczekać, będą spały. Złodziej tym razem jest sprytniejszy.

Co dalej? Definicja eksperymentu jest prosta. Po pierwsze wybierz jeden cel, który chciałbyś osiągnąć (mieć więcej energii, lepiej się odżywiać, regularnie ćwiczyć, być efektywniejszym, bardziej radosnym itd.). Zaprojektuj jedno działanie (TYLKO jedno) tak proste jak to tylko możliwe, tak byś nie mógł odmówić wykonania, by nie trwało dłużej niż minutę. Jeśli już posiadasz to uprość je jeszcze bardziej. Jeśli wypowiesz je na głos i pomyślisz, że coś chyba z Tobą nie tak (bo to nie na Twoje ambicje) to prawdopodobnie więcej nie trzeba upraszczać.

Teraz codziennie, systematycznie wykonuj. Ile? Twój cel to – minuta dziennie. To sukces! A co jeśli chcę dłużej? MINIMUM minuta to sukces. Jeśli chcesz dłużej … nie ma problemu. To dodatkowe punkty ale tylko pod warunkiem, że wykonywanie tej czynności sprawia Tobie przyjemność. Minutę można zmienić i wykorzystać inny wymiar – 1 zdanie, 1 wyraz, 1 paragraf. Ważne by było bardzo proste. Tak proste byś nie mógł powiedzieć „nie”.

Kilka przykładów minutowych mini rutyn:

  • jedna minuta medytacji
  • jedna minuta całkowitej koncentracja na oddechu
  • jedna minuta czytania ulubionej książki
  • jedno nowe słowo j.angielskiego
  • jeden paragraf artykułu na blog
  • jedna minuta chodzenia po biurze (jako przerwa między kolejnymi zadaniami)
  • jedna minuta … ciszy
  • jeden przysiad, pompka, podciągnięcie na drążku
  • jedna minuta ćwiczeń fizycznych
  • jedna minuta ćwiczeń mózgu – gry usprawniające umiejętności poznawcze
  • jedno przysłowie dziennie
  • jeden dowcip (przeczytanie) dziennie
  • jedna minuta sprzątanie swojego miejsca pracy
  • jedna minuta refleksji nad tym co dzisiaj osiągnąłem
  • jedna minuta rozmowy z nieznajomym

Codziennie, regularnie zrób coś tylko dla siebie … minimum przez jedną minutę, zaplanowane, świadome działanie. Od czego zaczynasz?

Zacznij już dzisiaj ale to jeszcze nie wszystko … Kolejne wpisy o tym jak stać się MISTRZEM w definiowaniu swoich rutyn i nawyków w drodze do osiągania ponadprzeciętnych rezultatów.

Autor wpisu: Autor: Remigiusz Kinas, coach ICF/ACC (specjalizacja – coaching efektywności), trener przygotowania mentalnego, wieloletni manager, student Psychologii w Sporcie Pozytywnym (SWPS). Pracuje ze sportowcami oraz liderami. Pasjonują go tematy związane z optymalnym funkcjonowaniem, metodami wprowadzania trwałych zmian, zdrowych nawyków, strategiami motywacji, samokontroli, silnej woli. Aktywnie uprawiający biegi długodystansowe. Prowadzi swój blog o efektywnych strategiach w rozwoju osobistym – pozagranice.pl.